Pomarszczona skora
i wygiety kark
kiedy sie urodzil
nie mial wiele szans...
Jak to w zyciu. Niektorzy juz sie tacy rodza. A niektorzy nie. I z pewnoscia mieliby mozliwosc swiadomego wyboru, gdyby dane im bylo dorosnac do odpowiedniego wieku. O nie, nie, nie! Nie bede tu biadolil nad duszyczkami przedwczesnie zabranymi z tego swiata. Bede biadolil nad dzuszyczkami, ktore mialy mniej szczescia i trafily na rodzicow, ktorzy wiedza lepiej.
Bywaja rozne przypadki. Te mniej grozne, kiedy rodzice wiedza lepiej, co dziecku ma smakowac oraz te wolajace o pomste do nieba i paczke naboi, kiedy rodzice wiedza lepiej, co dziecko chce/bedzie chcialo robic w zyciu, nawet jesli w tej chwili ma piec lat i najbardziej ze wszystkiego chcialoby byc po prostu dzieckiem. Ale zeby tak nie teoretyzowac, przytocze przyklad. Swiezutki, z ubieglego tygodnia. Telewizja nadala (i o czym ja bym bez tej telewizji pisal...) dokument o nowym, bijacym w Englandzie wszelkie rekordy popularnosci, sporcie - dzieciecym kickboxingu. polega to ni mniej, ni wiecej na tym, ze rodzice wystawiaja dzieci, nawet piecioletnie, do walk na ringu, gdzie dzieciarnia oklada sie piesciami, kopie, tlucze bez opamietania, bo... zwyczajnie nie maja wyboru. Robia to przeciez dla wlasnych rodzicow, ktorzy oczekuja od nich wylacznie jednego - zwyciestwa. Owi 'rodzice', to (przynajmniej w przypadku tych pokazanych na filmie) przyglupia tluszcza, nizsze warstwy working class, rodziny, w ktorych nawet dziadkowie chodza w dresach, jedynymi pasjami ojcow sa zaklady sportowe, spedzanie calych dni w pubach i noszenie zlotych lancuchow, a troskliwe mamy za szczyt spelnienia uznaja bezkrytyczne spijanie slow madrosci z zaslinionych ust ich mezow. Dzikie, rozwrzeszczane, zadne krwi zwierzeta. Bo do tego sie to wszystko sprowadza. Ci sami ludzie, w innych warunkach, bryzgaliby slina i zdzierali gardla na walkach kogutow, psow, albo nielegalnych walkach bokserskich na gole piesci. To ludzie, ktorzy beda sie zachwycac boksem, probujac wszystkim wyjasnic (w niezwykle ubogich, zaslyszanych w telewizji i wyrwanych z kontekstu slowach), jaki to piekny i szlachetny sport, i byc moze nawet przed soba, w glebi duszy, nie byliby w stanie przyznac, ze podnieca ich jedynie mordobicie i krew. I wlasnie ci ludzie, w czasach i w swiecie, gdzie sporty kontaktowe zostaly ucywilizowane i ujete w kleszcze przepisow bezpieczenstwa, w spoleczenstwie, w ktorym walki psow na smierc i zycie sa zabronione, a branie udzialu w tych nielegalnych jest zwyczajnie zbyt ryzykowne, znalezli sobie nowy sposob na zaspokajanie swej zadzy przemocy – wlasne dzieci. Niech sie leja. Niech trenuja calymi dniami. Niech sie okladaja, kopia i nienawidza. Chlopcy, dziewczynki, od pieciu do dwynastu lat. Niech rywalizuja o mistrzowskie pasy. Wszak rodzice caly czas im powtarzaja, ze to wlasnie tego pragna nanajbardziej na swiecie. A rodzice przeciez wiedza lepiej. Rodzice nie maja sobie nic do zarzucenia. Rodzice zapytani przed kamera odpowiadaja: Przeciez gdyby nie chcial/a, to by mi powiedzial/a.
A ja tez wiem lepiej. I ja bym do nich strzelal.
piątek, kwietnia 25, 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)
